• Wpisów: 3
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis: 88 dni temu, 15:25
  • Licznik odwiedzin: 557 / 539 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
poprostukociswiat
 
Celina zniknęła równie nagle jak się pojawiła. Przyszła do nas jako półroczna kotka i w rok później zaginęła. Nie było jej przez okrągły tydzień i kiedy wróciła była wygłodniała, wychudzona i okropnie sponiewierana. Skarżyła się do mnie przez trzy dni, bardzo głośno miaucząć niesamowicie załosnym tonem. Kiedy w końcu doszła do siebie minął tydzień, po czym... znów zniknęł. Nie ma jej do tej pory a to już ponad pół roku.  Cała rodzina to ciężko przeżył, bo niezwykły był to kot, z pewnością po sporych przejściach, wystraszony i niesamowicie wdzięczny.
Jakiś czas temu wracając wieczorem do domu wydawało mi się, że widziałam ją przemykająca przez podwórko, ale to tylko pobożne życzenie, bo koty w paski to nie jest żadna niezwykłość.
Teraz mieszkamy z Lulkiem i Kropką.
Ostatnio dołączyła do nas Bunia. To 4 miesięczna sunia labradora. Jest czarna, jak reszta stada. No wiecie, żeby pasowała do reszty kotów w tym domu. Na dzień dobry dostała szkołę od Księcia Lulejki. Tak boleśnie i krwawo, że szacunek do niego zakodował jej się na mur. Mimo, że jest 3 razy większa od niego to kiedy stawiam jej miskę a kocur uzna, że jest to dla niego smaczny kąsek i obejmuje miskę w posiadanie Bunia cofa się o 5 kroków i czeka cierpliwie, aż żarłok się napcha. Jest dla niej naprawdę wredny i złośliwie chodzi jej przed nosem bardzo powoli z wypręzony ogonem i kiedy szczeniak uznaje to do zachętę do zabawy Lulek odwraca się i macha na nią łapą. Wówczas psinka szybciutko wykręca się na łapie i chowa za człowieka. Kropka w ogóle postanowiła udawać, że coś takiego jak pies nie istnieje w domu. Chowa się po kątach i przemyka w cieniu. Koty zwyczajnie ją ignorują. I wcale się im nie dziwię. Sama jestem głęboko zirytowana tym nieobliczalnym entuzjazmem labradora, którego nie okazuje jedynie, kiedy śpi.
Prawdę mówiąc Lulek nie różni się dużo od Buni. Gdyby tylko nie był tak zarozumiały dogadaliby się jak najlepsi kumple. Zawsze męczył kropcię zmuszając do ucieczki po całym domu, bo akurat chciało mu się pobawić. Cóż, zobaczymy co czas przyniesie.
 

poprostukociswiat
 
Biedny Luluś jest chory. Wrócił wczoraj nad ranem i cały dzień krwawił. Zauważyłam dopiero wieczorem, więc na weterynarza było za późno, ale dziś czuł się lepiej, więc dopiero gdy wróciłam po południu zobaczyłam, że jego oczy są jakieś przezroczyste, no i miska nieruszona. Wiedziałam, że nie jest dobrze. Rana jest nad ogonem, więc żaden zwierz go nie pogryzł. Ponieważ w lutym Lulejko został postrzelony przez jakiegoś kretyna od razu spakowałam go w auto i pojechałam na pogotowie weterynaryjne. Okazało się, że ma sporą gorączkę i rana jest od góry, jakby kłuta, nie wykluczono śrutu. Ale możliwe również, że łaził pod jakimiś deskami i nadział się na gwóźdź lub drut.  Dostał antybiotyk i w poniedziałek powtórka.
Już nie chcę przechodzić przez to piekło z lutego, dwa miesiące rehabilitacji i 1000zł na zabiegi. Szczerze mówiąc, gdyby teraz tak się stało, nie wiem, czy nie rozważałabym uśpienia... Nie zrozumcie mnie źle. Kocham księcia Lulejkę, jest królem domu i odwdzięcza się za głaskanie czułym lizaniem po rękach (ma w sobie coś z konia, one też tak robią, gdy się je szczotkuje), ale to była męczarnia i dla niego, i dla mnie, i dla naszej całej rodziny pośrednio również, bo każdy jakoś tam był ograniczony.
Zazwyczaj rozkłada się na przejściu między pokojami, czy kuchnią i patrzy na człowieka z irytacją, że spać mu nie dają. Tak robią te najbardziej pewne siebie koty i on taki właśnie jest.
Teraz stoi przy oknie i pyta mnie z wyrzutem w krótkim, grubym miauknięciu: „Dlaczego nie mogę wyjść, one poszły?”. „Tak, ale ty masz gorączkę a pańci na tobie strrrasznie zależy i pańcia nie chce, żeby jej tłuścioszkowi stało się coś złego”. On zdaje się wszystko rozumieć i ze smutkiem we wielkich oczach kładzie się zrezygnowany na parapecie. Za to wiem, że w nocy da mi za to popalić. Przyjdzie na węzgłowie łóżka i będzie zwalać mi na głowę różne rzeczy-krem do rąk, spinkę do włosów, chusteczki. O nie, nie jest złośliwy. Jest po prostu niesamowicie wymowny...
Dziś poczekalnia była pełna psów, jak na złość same boksery (które według zwierzęcych psychologów plasują się na szarym końcu rankingu ras pod względem inteligencji) szczekając, warcząc i charcząc. Irytująca kakofonia. Doprawdy psy pozbawione są godności. Lulejko miał je głęboko w nosie i mocno wyluzowany patrzył przez przymknięte powieki. Jest pełen godności i szacunku dla samego siebie. Dlatego pomimo drobnego faktu, iż jest kastratem rządzi niepodzielnie mocną łapą na swoim podwórku.
Trzymajcie kciuki za Lulusia.
Dobranoc.
 

poprostukociswiat
 
Lulek to stary byk. Rozwalił się na nowych meblach i ustanowił je swoim królestwem. Podobnie zresztą jak cały dom... A dwunogi to jego podwładni. Ale na serio, jest bardzo kochany i wdzięczny, zwłaszcza gdy ma michę pełną smakołyków kiedy wraca z całonocnych wypadów. Nie jest jednak sam, ma dwie siostry , z którymi, acz niechętnie to jednak, dzieli się przywilejami bycia kotem w naszej rodzinie.
Cóż... Co do bycia starym, ma zaledwie półtora roku ale zachowuje się jakby miał ze 150. Nabył z czasem godności i szlachetności. Być może wyszalał się za czasów kocięcych. Wiem, że nie ma takiego słowa ale Lulek był tak szalonym kociakiem, że każdy kto go wtedy znał przyzna mi rację,że to wymagało specjalnego określenia, bo stwierdzenie, że był szalony i pełen energii byłoby grubym eufemizmem. Mam gdzieś filmik wideo na którym gania sam siebie wokół kosza na pranie. Gnał tak, jakby jego kolacja od tego zależała. A nogi były jego wrogiem numer jeden! Nie był złośliwy, czy agresywny, po prostu łowił wszystko co mu w oczy wpadło i jeśli nie miało się kapci, to ... Ujmę to tak: AŁA!!! Łowność została po dziś dzień. Szkoda mi wróbli, są zagrożone, szpaków i gołębi również, do srok mam mniej sentymentu ale jednak nie jest to fajne. Jednak z naturą nie wygrasz. Każdy z tych zamęczonych ptaków stawał się przekąską dla innych zwierzaków. Pstryknęłam nawet fotkę parze srok, które z lubością rozszarpywały wróbelka. Nawet kosteczki nie zostawiły. Wiem, podpatrzyłam. Gdyby to Luluś się zabrał za jedzenie byłoby podobnie, tyle że wydawałby z siebie dźwięki przypominające stary balon. Tak zresztą pieszczotliwie go nazywam, kiedy nałożę mu michę. Wcina jakby 10 dni głodował, serio. I nieważne, że jadł przed godziną. Najbardziej lubi jedzonko z puszki, takie dla psów. „Buddy” z Polo marketu bardzo mu przypadło do gustu, zresztą dziewczynkom też. Co do Lulka to myślę, że żywi się jeszcze po sąsiadach, ponieważ mało co bywa w domu a ma taka warstwę ochronna, że ho ho! Choć ostatnio może troszkę więcej śpi, jakby nie było właśnie spadł pierwszy śnieg. Jest  zimno, mokro i niemiło. A zatem lepiej położyć się w ciepełku, np. na nowym fotelu.
Co do mebli. Nowe, skórzane. Fajnie jakby troszkę wytrzymały w stanie nienaruszonym. Jednak kot, jak to kot nieważne ile by łaził po dworze, wspinał się na drzewa, etc. I tak uzna Waszą kanapę za miejsce najlepsze do ostrzenia pazurków. Z tą właśnie myślą postanowiłam zrobić kociakom drapak. Wspaniały, okazały, przypominający mała rakietę o gabarytach przeciętnej jednostki ludzkiej. Wykorzystałam w tym celu stare pudło po głośniku, deski po szafce i kawał wykładziny, który specjalnie wybrałam pod kątem pazurków. Długi czas jednak przegrywał z meblami, ale ostatnio zauważyłam, że jednak podoba im się tam, mogą się bawić w chowanego i wybierać poziom wspinaczki w zależności od charakteru, w związku z czym Lulek siedzi na dachu, Celina na środkowej półce a Mała... wybrała sobie koszyk na gazety pod ławą. Jak już mówiłam, co kot to charakter. Ale o dziewczynach innym razem.
Dzień się kończy, więc w domu zapanowała cisza. Całe towarzystwo wyruszyło na nocną włóczęgę.  Wrócą w środku nocy, każde o innej porze bo nie interesuje ich, że pańcia musi wstać o 5.45, ani że okna i parapety dopiero co szorowała. No przecież ONE MUSZĄ!!! A błoto na łapkach? Phi! Przecież można zlizać!
Dobranoc i kolorowych snów.
  • awatar Daria Lipska: kocham kotki!!!!!!!!!!!!!!!
  • awatar roxunia: Witam na pingerze !!:** kotki <33
  • awatar nieobecna: Cześć , już Cie uwielbiam jak widzę taki widok myślałam że ja jestem tylko nawiedzana bo mam koty ...mam 6 sztuk super widok jak jedzą pozdrawiam .lena
Pokaż wszystkie (3) ›